piątek, 12 lipca 2013

BALSAM DO CIAŁA POD PRYSZNIC NIVEA

Do niemieckiej marki Nivea zdecydowana większość konsumentów czuje zaufanie, prawda? Utrzymuje się na rynku od ponad stu lat, znamy ją (a przynajmniej moje pokolenie) od dziecięcych lat, kiedy to mama smarowała nam spieczone słońcem noski w lato i srogim mrozem w zimie podczas wariackich zjazdów na sankach. Osobiście Nivea kojarzy mi się z miękkością, bezpieczeństwem i specyficznym zapachem. A jednak, pomimo tych wszystkich sentymentów, gdy zobaczyłam na sklepowej witrynie nowość w postaci BALSAMU POD PRYSZNIC, nastawiłam się do niej sceptycznie i kręcąc nosem otoczyłam półkę wielkim łukiem. Oglądając niedługo potem reklamę telewizyjną, pomyślałam z pretensją: czego oni jeszcze nie wymyślą? Sami przedstawiciele mówią o dopasowywaniu się do potrzeb współczesnej kobiety, która ma coraz więcej pracy i obowiązków, i tym samym coraz mniej czasu wolnego. Taka biedna, spracowana pani zapomina o dbaniu o siebie. Co innego w moim przypadku, kiedy w grę wchodzi raczej lenistwo :) Balsam pod prysznic od Nivea ma ponoć pomóc w obu przypadkach. 
 

Instrukcja obsługi jest prosta:
  1. Myjemy się żelem pod prysznic
  2. Spłukujemy żel
  3. Nakładamy balsam pod prysznic
  4. Spłukujemy balsam.
Tak też zrobiłam. Efekt? Moje miłe Panie! Naprawdę nawilżona skóra jak po balsamowaniu z tym, że nie musiałam czekać, aż się wchłonie i paradować w samej bieliźnie wieczorową porą po domu, przy braku rolet czy zasłon. Od razu po wyjściu z wanny wytarłam się ręcznikiem i założyłam ubranie. Rewelacja! Przyjemny niveowski zapach, skóra jak pupcia niemowlaka, oszczędność czasu, a przede wszystkim przezwyciężenie mojego lenistwa i niechęci do lepiącej skóry po aplikacji zwykłych balsamów. Konsystencja lekka, puszysta i bardzo łatwo rozprowadza się po ciele. Całkiem jakby nakładało się kolejną warstwę żelu pod prysznic, ale to jest zdecydowanie przyjemniejsze. Dodatkowo istnieje możliwość wyboru pomiędzy balsamem odżywczym z olejkiem migdałowym do skóry suchej (opakowanie niebieskie), a nawilżającym z minerałami morskimi dla skóry normalnej i suchej (opakowanie białe). Produkt nie zawiera barwników ani silikonów, czyli jest jak Nivea (z łac. niveus), a więc śnieżnobiały. 
Jakieś wady? Uważam, że nie opłaca się kupować małych wersji (250 ml) balsamu, ponieważ należy użyć go sporo, aby nałożyć na całe ciało. Nie ma tragedii cenowej, ale latanie co chwilę do drogerii po nową butelkę mija się z celem oszczędzania nie tylko pieniędzy, ale przede wszystkim czasu.

11 komentarzy:

  1. ja słyszałam, że małe opakowanie starcza na 5-6 razy

    OdpowiedzUsuń
  2. no ten balsam jest malo wydajny, ale warto go kupic, bo jest mega wygodny, a cena odpowiadajaca produktom nivea. pomimo ze to nowosc, cena za duzy okolo 20 zł jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  3. dla leniwych jak najbardziej polecam, kiedy nie chce się wklepywać balsamów po kąpieli, to ten produkt spełnia swoją rolę w 100%

    OdpowiedzUsuń
  4. Nareszcie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!szkoda,ze tak póżno! od razu nabyłam biały i granatowy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam na wakacjach i zabrałam go ze sobą, pod prysznicem szybko, miło i przyjemnie, gorąco polecam!

    OdpowiedzUsuń
  6. A na basen jaka rewelka! Zero konsekwencji kontaktu z chlorem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. polecam ten produkt wszystkim kobitkom,super sprawa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawde na początku nie mogłam się przekonac, co do takiego produktu, ale za otrzymaniem probki, czemu nie? I po prostu bylam zakochana! Nic prostszego, i zadne slowa nie oddaja tego jaki ten produkt jest wygoda dla wszytskich, i nie tylko dla pan:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiadomo, ze kazda z nas chcialaby miec niemalze go za darmo, ale zeby zakupic lepszy balsam, tej czy innej marki trzeba zaplacic niemalze tyle samo, polecam goraco!

    OdpowiedzUsuń
  10. granatowy bardzo szybko znika z półek sklepowych,ponieważ laska na reklamie używa właśnie tego,ale gwarantuje ,że biały jest boooooooooski!

    OdpowiedzUsuń